piątek, 5 lipca 2013

Wariant, Robinson Wells

Hoho , cześć , przybywam :D
Zrecenzuję książkę Robinsona Wellsa, Wariant. Czytałam ją pół nocy bo nie chciało mi się spać, no i później czytałam jeszcze inną, której też zaraz pewnie będę pisać recenzję XDDD

Zaczęłam ją czytać głównie dzięki jej opisowi :

DLA FANÓW GONE :
TU ETAP ZASTĄPIŁA AKADEMIA MAXFIELD 
SZKOŁA... BEZ NAUCZYCIELI....

W Akademii Maxfield musisz wybierać : 

Porządek

albo

Spustoszenie 

albo 

Wariant 

Benson musi przełączyć się do jednej z tych grup, żeby
PRZETRAĆ

Ale wie, że powinien
UCIEC 

I że ufać może tylko 
SOBIE 


Bardzo entuzjastyczne, nie sądzicie? :) 

Benson Fisher nie ma rodziców, coraz częściej zmienia rodziny zastępcze, aż w końcu znajduje w internecie Akademię Maxfielda. 
Wydawała się zwykłą prywatną szkołą dla snobów, ale rzeczywistość okazała się inna. 
Dlaczego w tej szkole każdy nie ma rodziny i przyjaciół ? Kogoś kto mógłby im pomóc wydostać się z tąd. To nie jest normalne, że w szkole jest cmentarz pochowanych uczniów, że nie ma nauczycieli, że nie ma nikogo dorosłego. 
Ale jednak. Wszędzie są kamery, jakby to był eksperyment, jakby byli badani. 
Komu można zaufać? I co jeśli się okaże, że nikomu ?

Ta książka mnie poruszyła, tak szczerze do samej głębi. Nie z powodu jakichś tam wyłuskanych słów ani coś w tym stylu. Dlatego, że prawie przy niej płakałam i nie wiem czy to na skutek tego co się wydarzyło tam czy tego, że była 2 w nocy. 
Naprawdę warto to przeczytać, bo można wiele zrozumieć i często doznać szoku . 
Poza tym, można się dowiedzieć jak się robi gaz pieprzowy :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz