Zrecenzuję książkę Robinsona Wellsa, Wariant. Czytałam ją pół nocy bo nie chciało mi się spać, no i później czytałam jeszcze inną, której też zaraz pewnie będę pisać recenzję XDDD
Zaczęłam ją czytać głównie dzięki jej opisowi :
DLA FANÓW GONE :
TU ETAP ZASTĄPIŁA AKADEMIA MAXFIELD
SZKOŁA... BEZ NAUCZYCIELI....
W Akademii Maxfield musisz wybierać :
Porządek
albo
Spustoszenie
albo
Wariant
Benson musi przełączyć się do jednej z tych grup, żeby
PRZETRAĆ
Ale wie, że powinien
UCIEC
I że ufać może tylko
SOBIE
Bardzo entuzjastyczne, nie sądzicie? :)
Benson Fisher nie ma rodziców, coraz częściej zmienia rodziny zastępcze, aż w końcu znajduje w internecie Akademię Maxfielda.
Wydawała się zwykłą prywatną szkołą dla snobów, ale rzeczywistość okazała się inna.
Dlaczego w tej szkole każdy nie ma rodziny i przyjaciół ? Kogoś kto mógłby im pomóc wydostać się z tąd. To nie jest normalne, że w szkole jest cmentarz pochowanych uczniów, że nie ma nauczycieli, że nie ma nikogo dorosłego.
Ale jednak. Wszędzie są kamery, jakby to był eksperyment, jakby byli badani.
Komu można zaufać? I co jeśli się okaże, że nikomu ?
Ta książka mnie poruszyła, tak szczerze do samej głębi. Nie z powodu jakichś tam wyłuskanych słów ani coś w tym stylu. Dlatego, że prawie przy niej płakałam i nie wiem czy to na skutek tego co się wydarzyło tam czy tego, że była 2 w nocy.
Naprawdę warto to przeczytać, bo można wiele zrozumieć i często doznać szoku .
Poza tym, można się dowiedzieć jak się robi gaz pieprzowy :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz